Wizyta z dzieckiem u bezdzietnych znajomych


Pojawienie się dziecka na świecie zawsze przynosi do naszego życia pewne zmiany. Jedną z nich to reorganizacja życia towarzyskiego. To normalne, że czas na spotkania ze znajomymi drastycznie się uszczupla, a najczęstszymi miejscami spotkań stają się place zabaw bądź bajko-landy :) Heh, oczywiście tak się dzieje, gdy nasze dzieci są w podobnym wieku. No tak, ale nie każdy z naszego grona jest już rodzicem. Jeśli macie zaproszenie do znajomych, którzy nie mają jeszcze własnych dzieci, to jak się przygotować do takiego spotkania?


Data spotkania ustalona. Osoby zapraszające podkreśliły, że nie ma problemu, aby przyjść z dzieckiem. To oznacza tylko jedno: teraz przed Tobą bardzo ważne zadanie. Musisz odpowiednio przygotować siebie, dziecko oraz potrzebne rzeczy przed spotkaniem. 

Niejedno takie spotkanie za nami. Aby każde z nich przebiegało jak najlepiej dla obu ze stron trzymam się 10 zasad, które przedstawiam poniżej.

  1. Czas spotkania - Przy ustalaniu godziny spotkania najlepiej umawiać się na porę po obiadową. Dlaczego? To proste: po obiedzie dziecko jest najedzone, a co za tym idzie nie wychodzi z pustym brzuszkiem. Drugim plusem jest fakt, że o tej porze dziecko jest jeszcze pełne energii. Wieczorne spotkania z małymi dziećmi nie są zbyt dobrym pomysłem. Pod koniec dnia zmęczenie daje górę i dziecko staje się marudne, dlatego mogą pojawić się nieoczekiwane zachowania naszej pociechy. A wychodzimy, aby miło spędzić czas, a nie żeby wszyscy (wraz z dzieckiem) byli poddenerwowani.
  2. Do kogo idziemy - Nasza pociecha powinna być poinformowana wcześniej gdzie i do kogo się wybieramy. Po co dziecku ta wiedza? Aby też mogło się nastawić na spotkanie. A po 2 kiedy mówimy, że dziś idziemy do cioci Zosi to dziecko nie wywiera na nas presji, a by iść np. na plac zabaw.
  3. Odpowiednie nastawienie - My jako rodzice bierzemy pełną odpowiedzialność za to, jak będzie zachowywało się nasze dziecko. Mimo momentu odprężenia, jakie ma przynieść spotkanie towarzyskie nie wolno nam zapominać o odpowiedzialności. To my pilnujemy nasze maleństwo, a nie znajomi, którzy nas zaprosili. Oni są gospodarzami spotkania, a nie opiekunami dla dziecka. Czasami się zdarza, że bezdzietne osoby nie chcą zapraszać rodzin, ponieważ zostają wmanewrowani w dopilnowanie dzieci, aby nie zdemolowały ich mieszkania.
  4. Plecak z zabawkami - Przed wyjściem przygotowujemy  zabawki, które zabieramy ze sobą, aby Adaś mógł się bawić, kiedy my będziemy prowadzić rozmowy ze znajomymi. Ale uwaga! Zabierz takie zabawki, które nie uszkodzą mieszkania naszych gospodarzy. Takimi "niebezpiecznymi" przedmiotami są np: piłka, malowanka i kredki, czy bańki mydlane. Nasz stały zestaw to: kilka kolejek (tak mój syn jest miłośnikiem Tomka i przyjaciół), mały składany tor, książeczki (2-3 szt) i puzzle. To daje mu możliwość zabawy. To bardzo ważne, abyśmy zabrali ze sobą zabawki, ponieważ skoro nasi znajomi nie mają dzieci to tym bardziej nie mają zabawek :)
  5. Obuwie na zmianę - Ślizgające się dzieciątko w skarpetkach po panelach ... no cóż to jest niebezpieczne, a do tego Twojemu dziecku może być chłodno w stopy. Także nie zapomnij o  zabraniu ciapci.
  6. Chusteczki nawilżane - W razie niespodziewanej awarii chusteczki nawilżane mogą nas uratować :) My zabieramy ze sobą tzw wersję podróżną - czyli opakowanie po 10 sztuk. Wszystkie mamy wiedzą bardzo dobrze jak są one przydatne w najmniej oczekiwanym momencie.
  7. Picie - Nie każde kilkuletnie dziecko umie już ładnie pić z kubeczka. Jeśli tak też jest w przypadku Twojego dziecka, to najlepiej zabierz ze sobą butelkę - niekapek. Jakie są plusy? Po pierwsze masz pewność, że dziecko nie zaleje mebli, a po 2 możesz zabrać ze sobą ulubione picie Twojej pociechy.
  8. Przekąski - Ten punkt jest zależny od wielu czynników. Gdy Twoje dziecko jest niejadkiem to takimi przekąskami możesz go "uratować" przed sytuacją typu: "Może spróbujesz pieczeń?, Nie chcesz? To może sałatkę?" A tak zawsze możesz powiedzieć - "Ach to moje dzieciątko ma tam swoje ulubione przekąski, jak będzie chciało coś spróbować to samo powie." Drugi czynnik to dania przygotowane przez znajomych - bo jak to będą np. mega ostre potrawy to zapomnij o tym by dać liznąć dziecku choć troszkę, albo  jak będą dania których nie lubi Twój szkrab? Przekąski nie zaszkodzą, a jeśli nie będą potrzebne, to zostaną w torebce przez całe spotkanie.
  9. Ubranie na cebulkę - Bez względu na to gdzie wychodzę z synem - czy to dłuższe zakupy w galerii handlowej, czy właśnie spotkanie u znajomych zawsze staram się go ubierać warstwowo. W zależności od potrzeby, albo mogę mu zdjąć jedno z ubranek, albo założyć, gdy zrobi się chłodniej. Komfort naszych maleństw musi być dla nas numerem jeden.
  10. Kontroluj czas - Zdaje sobie sprawę jak fajnie jest spotkać się z bliskimi osobami i pogawędzić troszkę. Jednak gdy zasiedzimy się może to dla nas skończyć się niemiłą niespodzianką. Chodzi oczywiście o zmęczone dziecko, ponieważ zmęczone dziecko równa się marudne dziecko. Na chwilę obecną mój syn chodzi spać około godziny 21:00. Dlatego też staram się wyjść ze spotkania około godziny 19:00 - 19:30, aby nasz powrót do domu przebiegał z dobrym nastawieniem, oraz żeby po powrocie do domu Adaś jeszcze zjadł kolację, chętnie dał się wymyć  i przygotował się do snu.

Powyższe porady sprawdzają się niezawodnie. Często zdarzają się zgrzyty między bezdzietnymi a rodzicami tylko dlatego, że ani jedna strona ani druga nie chce, bądź nie potrafi uszanować drugiej. Ja staram się zadbać o wszystko przy takich spotkaniach, aby nie obarczać nikogo odpowiedzialnością za moje dziecko. Pamiętam te czasy, kiedy nie byłam mamą i jak mnie niektóre sytuacje irytowały. Dlatego staram się być jak najbardziej fair wobec tych, którzy nie są rodzicami.

A Wy jak przygotowujecie się do takich wizyt?

24 komentarze:

  1. Brawo, genialny wpis, ucałowałabym Cię za niego! Niestety ja (bezdzietna) mam złe doświadczenia z takich spotkań, bo znajomi-rodzice zawsze wywierają terror pod tytułem: "moje dziecko jest najważniejsze na świecie i wszyscy muszą je kochać". Klękajcie narody, bo mój Brajanek musi to lub tamto. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie tak dawno byłam też po stronie bezdzietnych i wiem jak to smakuje :) Oczywiście dla mnie syn jest najcudowniejszą osobą w moim życiu, ale ten kult na jego punkcie nie muszą mieć wcale moi znajomi :) Dlatego nie chcę wywierać na nich presji. Wystarczy, żeby szanować siebie nawzajem i postawić się w sytuacji drugiej osoby, a zgrzyty między rodzicami, a bezdzietnymi nie będą miały miejsca :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Oj racja! Mam rocznego szkraba. I wizyty u znajomych wygladaja calkowicie inaczej. Kiedys spotkanie o 18 dzis o 15 😉 cala torba malego plus zabawki i niezly kontrol bo inni nie maja pustych polek, zabezpieczonych szafek czy gniazdek... i odwiedziny juz nie sa takie lightowe czy odprezajace 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale im dziecko starsze tym spotkania będą przebiegały o wiele lepiej :) Mój synek ma niespełna 4 lata i teraz jest już spokojniej :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. :)) no tak - najbardziej "lubię" bezstresowych rodziców. Uważają że skoro przyszli w gości to gospodarze powinni się ich dzieckiem zajmować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A później tacy rodzice są zdziwieni, że znajomi się wykruszają :)
      pozdrawiam :)

      Usuń
    2. i że trzeba zapłacić za zdemolowany telewizor i czyszczenie dywanu....

      Usuń
    3. Na szczęście mój syn aż takim łobuziakiem nie jest i żadne koszty napraw czy odkupienia TV nam nie grożą hehe :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Dobry wpis:) Chociaż ja rzadko odwiedzam znajomych bezdzietnych, mamy inne doświadczenia, inne tematy nas interesują, no i dziecko trzeba zajmować bo samo bez drugiego się nie zajmie, a żeby tak chociaż przez chwilę było to trzeba zabrać mu zabawki - za dużo zachodu. Wolę jak bezdzietni przychodzą do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam mieszane grono znajomych i czasami oni nas odwiedzają, a czasami my idziemy do nich, dlatego chciałam podzielić się z innymi jak się przygotować do wizyty u osób, które dzieci nie mają.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Wyjątkowo zdrowe podejście, gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie się przygotowaliście. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Poruszyłaś ciekawy temat, wszystko zależy od ludzi, z którymi się spotykamy, mówię tutaj zarówno o jednej jak i drugiej stronie. Bezstresowi rodzice są straszni. I choć sama mam dzieci to po wizycie takich rodziców, którzy uważają, że ich dzieci są najlepsze i najważniejsze, a do tego wszystko im wolno jestem wykończona psychicznie i fizycznie. Obie strony powinny się dostosować, a będąc gościem starajmy się zawsze uszanować dom i jego mieszkańców, w którym przebywamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, rodzice którzy idealizują swoje dzieci to porażka. Ja zdaje sobie sprawę, że moje dziecko nie było, nie jest i nigdy nie będzie idealne bo takie rzeczy tylko w filmach hehe :) A tak poważnie tak jak napisałaś dwie strony powinny się dostosować, a wszystko będzie ok :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Jako "bezdzietny" znajomy będę polecać ten wpis wszystkim dzietnym znajomym. Dobra robota.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak jak piszesz ten wpis to takie mini vademecum dla osób posiadające dzieci :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Dobre porady! Warto mieć taki must have, ja zawsze o czymś zapominam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Poruszyłaś temat, który bardzo często powoduje mieszane uczucia u młodych. Ale jeśli bardzo lubicie swoje towarzystwo, a Wasza dzidzia jest grzeczna, to problem przestaje istnieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze to, aby dwie strony nawzajem się szanowały, a zgrzytów nie będzie :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Ciekawy wpis! Ja jeszcze bezdzietna ale często odwiedzamy znajomych z trójka dzieci z kolei... no no, jakby oni mieli z kolei mnie odwiedzić, to byłabym zdecydowanie padnięta po takiej wizycie - bo chłopaki aktywne takie... i wymagające jeszcze 100% uwagi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzech chłopców do okiełznania to nie lada wyzwanie. Ja mam jedno dziecko, także na razie jeszcze ogarniam wyjścia z nim do znajomych, ale nad 3 to na pewno jest bardzo ciężko zapanować :)
      A więc mój wpis zapewne Ci się przyda jak już dołączysz do grona mam :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń

Zabawa dla dzieci - Gąski, gąski do domu

Lubię wykorzystywać do zabawy gry z mojego dzieciństwa. Są one ponadczasowe, a do tego Adaś świetnie się przy nich bawi. Ostatnio częst...

Copyright © 2014 Magda i Adaś :) , Blogger