Zakupy z dzieckiem


Zakupy robimy niemalże codziennie. Czasami nasze dzieci nam w nich towarzyszą. Ale czy zawsze przebiegają one bez nerwów? Jak okiełznać dzieci, aby nie szalały po sklepie i nie wywierały na nas nacisku na niechciany zakup?

Zanim zostałam szczęśliwą mamą bardzo mnie denerwowały rozhisteryzowane dzieci w sklepach. O zgrozo to widok przypominający starcie wojenne, a nie normalne zakupy. Jedne krzyczące wniebogłosy, inne tarzające się po podłodze sklepu. A wszystko po to, aby dostać to co chcą. Reakcje rodziców były różne: od pełnych agresji po udających obojętnych na to, co ich pociechy wyrabiają. Po takich obrazkach obiecałam sobie, że mój syn tak robić nie będzie. 

Na początku było wszystko ok. Adaś grzecznie leżał w wózku, później również grzecznie siedział w spacerówce i pozwalał na dokonanie zakupów bez problemów. Jednak im dziecko starsze, tym bardziej świadome. Kuszące półki sklepowe zaczęły na niego działać jak lep na muchy.... Raz pozwoliłam mu wziąć produkt, który chciał, drugi raz, trzeci i się zaczęło. Zakupy zamieniły się w spełnianie żądań, które były przez niego oczekiwane. Jednak nie wszystkie uważałam za priorytetowe. Postanowiłam to zmienić. Jak to zrobiłam?

Pierwszym etapem było ustalenie przed wyjściem do sklepu po co tam się wybieramy. Razem z synkiem przygotowywaliśmy listę zakupów. Jeśli na liście została uwzględniona np. czekolada dla niego, to ten produkt znajdował się w koszyku. Aby nie zaczęła się powtórka z rozrywki przed wejściem do sklepu przeprowadzaliśmy rozmowę przypominającą co jest celem naszych zakupów. 

Drugim etapem były wspólne zakupy. Co mam na myśli? Zaangażowanie dziecka w wyborze produktów, po które wybraliśmy się do sklepu. Wtedy uwaga dziecka skupia się na tym, czego poszukujemy, a nie na tym po co z pewnością się nie wybraliśmy. 

Trzecią bardzo ważną sprawą jest to, że syn jest cały czas przy mnie. Nie ma biegania po sklepie, czy sytuacji gdzie ja zajęta wybieraniem produktów pozostawiam dziecko w tzw samowolce. Za dziecko trzeba odpowiadać. 

Jeśli w sklepie są koszyczki z kółkami, to mój synek jest kierowcą tego pojazdu. Widzę jak duma go rozpiera, że to on ciągnie za sobą koszyk i jak dużą sprawia mu to przyjemność. To również jest fajny sposób na to, aby nie było nieprzyjemnych sytuacji w sklepie. 




W porę zareagowałam na to, jak wyglądały zakupy z synem. O dziwo moje metody zadziałały :-) Nie musiałam przechodzić starć pełnych krzyków, płaczu i zszarganych nerwów. My dorośli jesteśmy panami sytuacji i w dużej mierze to od nas zależy czy wyjście do sklepu jest gehenną czy czymś normalnym.

20 komentarzy:

  1. Do tej pory pamiętam jak mój młodszy brat towarzyszył nam w zakupach. Przy kasie okazywało się, że mamy sporo różnych, czasem dziwnych rzeczy więcej w koszyku. I wtedy zaczynało się przekonywanie brata, że te wszystkie rzeczy nie są nam jednak potrzebne. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie brat myślał, że skoro włożył dane produkty do koszyka to zostaną mu one zakupione :) Mój 3 latek już też tak kombinował, ale udało mi się sprowadzić go szybko na ziemię, że tak nie można :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Zakupy w towarzystwie dzieci to nigdy nie jest prosta sprawa. Jak tylko mogę wyjść na zakupy sama - robię to z ochotą. Idąc z dziećmi do sklepu - zawsze trzeba mieć oczy dookoła głowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieci są nieprzewidywalne i wszystko może im przyjść do głowy. Ja narazie mam jednego synka i jakoś daję radę nad nim zapanować, ale jakbym miała więcej dzieci to pewnie byłoby to o wiele trudniejsze zadanie :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Oj, zakupy z dzieckiem to nie lada wyzwanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością masz rację :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Świetny zakup. Ale mam pytanie: czy jak "mama czegoś zapomni napisać na liście", to dobiera, czy nie? Zastanawia mnie czy dziecko obserwuje u Ciebie także takie zachowania, czy konsekwentnie kupujesz tylko rzeczy z listy? :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny post* miałam na myśli oczywiście :) Za dużo o zakupach :D

      Usuń
    2. W 99% kupujemy tylko to, co jest na liście :) To po 1 daje możliwość świadomych zakupów, a po 2 przed wyjściem do sklepu analizuje po co tam idę i co chcę zakupić :) Także max 2-3 razy kupiliśmy coś nadprogramowo.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Zakupy z dzieckiem to jest dopiero logistyka!

    OdpowiedzUsuń
  6. I szerokim łukiem należy omijać regały z zabawkami.:) Dziecko które bierze udział w robieniu listy zakupów, a potem we wspólnych zakupach, czuje że robi coś ważnego, że w jakiś sposób przyłącza się do realizacji ważnych rodzinnych spraw, pełni jakąś swoją rolę i myślę, że to jest już świadome wychowywanie.:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak regały z zabawkami są bardzo kuszące dla dzieci :) A co do planowania zakupów i później wspólne zakupy mają duży wpływ na rozwój dziecka, dlatego bardzo lubię go angażować, ponieważ wiem, że daje to pozytywne skutki :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  7. U mnie też bywa różnie. Znacznie trudnej, gdy moja córka stała się w pełni samodzielnie poruszającym się małym człowiekiem, ale o dziwo mamy bardzo mało kłótni - rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa - to klucz do sukcesu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, bez rozmowy nie ma co liczyć na osiągnięcie jakiegokolwiek celu :)
      Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Super, że znalazłaś sposób na zakupy z dzieckiem. Słyszałam, że fajnie jak dziecko ma swoją np. eko torbę i tam może pakować jakieś lżejsze produkty, jeżeli nie ma w sklepie takich małych wózków. Nie mam jeszcze dzieci, ale w przyszłości na pewno skorzystam z porad. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj tak, szczególnie przed świętami można zobaczyć co się dzieje w sklepach. Super sobie poradziłaś z problemem. Muszę go na przyszłość zapamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak przed świętami to jest level master jeśli chodzi o zakupy z dzieckiem :)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  10. Choć ja mam już dzieci w wieku 10 i wyżej, to ciągle zakupy są bardzo ciężkie, szczególnie jak wrzucają do koszyka rzeczy o których nie wiem, a dopiero przy kasie dowiaduję się o niespodziance....no i trwają negocjacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak wielu rodziców musi zmierzyć się przy kasie z niechcianymi produktami....
      Serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń

Wizyta z dzieckiem u bezdzietnych znajomych

Pojawienie się dziecka na świecie zawsze przynosi do naszego życia pewne zmiany. Jedną z nich to reorganizacja życia towarzyskiego. To n...

Copyright © 2014 Magda i Adaś :) , Blogger